Dowiedziałem się, że miałeś ostatnio ciekawe doświadczenia zawodowe. Co to było?
Układałem parkiet w łazience.
Czy była tam również ceramika?
Na podłodze tylko drewno, obudowa wanny wykończona była płytkami, natomiast ściany po prostu otynkowane i pomalowane.
Czy klient szukał pomysłu, rozwiązania, czy wykonawcy?
To był mój stary klient, poprosił mnie o zrealizowanie jego pomysłu na wykończenie, czyli znalezienie materiału, technologii i wykonanie. Pomógł mi dotrzeć do specjalisty, który mi podpowiedział, jak to zrobić. Parkieciarstwo nie jest mi obce, ale ta technologia była czymś nowym.
Powiedź mi, co to było za drewno, jakie formaty, w jaki wzór układałeś?
Do tego celu nadają się praktycznie tylko dwa gatunki egzotyczne, pierwszy to drewno „Teak”, najbardziej nadający się gatunek do stosowania w środowisku wilgotnym, oraz drugi - „Iroko”. Ja stosowałem „Teak”. Formaty deszczułek były duże, co z parkieciarskiego punktu widzenia było trudne. Powinien być zachowany odpowiedni stosunek grubości do szerokości. Tak zwane „egzotyki” bardzo często są pocienione, mają 16 – 18 mm grubości i bardzo duży format. Układałem je równolegle z nieregularnymi spoinami poprzecznymi, czyli na tak zwaną „pokładówkę”. Moim zdaniem jest to najlepszy wzór do tego rodzaju podłogi.
Skąd pochodzi to drewno?
Z Afryki i Indonezji.
Od czego musiałeś zacząć?
Żeby kłaść parkiet w strefie mokrej, należy go najpierw przerobić. Na frezarce stolarskiej należy tak zebrać materiał, żeby po złożeniu desek na „pióro-wpust”, w licowej płaszczyźnie parkietu pozostały 3-4 milimetrowe szczeliny na łączeniach. Po ułożeniu podłogi, ciekawa rzecz, fugujemy te szczeliny. Tradycyjny parkiet ma deszczułki dobite jedna do drugiej jak najciaśniej. W tym przypadku ta zasada nie obowiązuje.
Rozumiem, że w warunkach skrajnie wilgotnych drewno musi mieć więcej miejsca na kompensację odkształceń. A czym spoinujemy szczeliny?
Stosujemy specjalny do tego celu elastyczny materiał. Wyciska się go z kartusza jak zwykły silikon, ale z silikonem nie ma on nic wspólnego.
Gdzie szukać informacji o takich materiałach?
W Internecie. Specjalista, który mi podpowiedział, jakie materiały dobrać, nie był zbyt wylewny. Jego wiedza bardzo mi pomogła, ale do wielu rzeczy musiałem dochodzić sam. Na stronach WWW producentów chemii budowlanej i dystrybutorów drewna egzotycznego jest sporo ciekawych informacji, można się sporo dowiedzieć. Również moje wieloletnie doświadczenie w zawodzie bardzo się przydało.
A w jaki sposób przygotowałeś podłoże?
Nie miałem z tym specjalnych problemów. Budynek miał zaledwie kilka lat, na podłodze leżała luźno wykładzina. Po usunięciu jej miałem czyste, stabilne i mocne podłoże, szlichta była bardzo dobrej jakości i wymagała tylko dokładnego odkurzenia. Trzeba następnie wykonać tak zwaną „przeponę”, czyli wtarty w podłoże klej poliuretanowy jednoskładnikowy, posypany drobnym piaskiem kwarcowym. Następnego dnia dopiero można przystąpić do klejenia desek.
Jak duże było to pomieszczenie?
Na szczęście tylko kilka metrów kwadratowych. Jeżeli ktoś z czytelników będzie próbował swoich sił w nowej technologii, lepiej to robić na małej powierzchni. Ewentualna wpadka mniej boli.
Może jeszcze parę uwag na temat montażu deszczułek.
Nie można oszczędzać na kleju. Zużycie musi być takie, jak zaleca producent. Lepiej nałożyć trochę więcej i zebrać nadmiar, niż miałyby powstać miejsca, gdzie klej nie będzie przylegał do podłoża i deski. Dobrze jest stosować kleje ciemne, w kolorze zbliżonym do układanego drewna. Zasada doboru grzebienia jest taka sama jak przy płytkach ceramicznych, im większy format, tym grubszy grzebień.
Wydaje mi się, że najlepsze rozwiązanie, to wylewka samorozpływna, oczywiście przeznaczona pod parkiety, czyli o dużej wytrzymałości, powyżej 35MPa. Układanie parkietu na idealnie równej płaszczyźnie nie powinno sprawiać wielu kłopotów. Pamiętasz, co mówił ŚP Marek Nowicki, trener od technologii na naszych kursach mistrzowskich: „Przy układaniu płytek najważniejsze są trzy rzeczy, Pierwsza - to przygotowanie podłoża, druga – przygotowanie podłoża, a trzecia - to przygotowanie podłoża. Reszta to dla fachowca zabawa i przyjemność”
Święta prawda, klejem do parkietu po prostu nie da się równać podłoża. Poza tym wylewka jest tańsza, więc byłoby to ekonomicznie nieuzasadnione.
Wracajmy do klejenia parkietu w łazience.
OK. Oszczędni producenci klepki wykonują wpust i pióro o małych wymiarach, wtedy deszczułki trzeba przerobić. Jeśli wpusty są odpowiednio głębokie, klepkę po prostu rozsuwamy. Ja kładłem swoje deseczki na glazurnicze krzyżyki, nie śmiej się, mówię poważnie. Po klejeniu zostawiamy robotę na tydzień, potem możemy fugować. Ta masa do fugowania ma ciekawe właściwości, pozostaje miękka, ale daje się szlifować i lakierować. Oczywiście, lakierować można ją w miejscach, gdzie nie podlega takim naprężeniom i odkształceniom, na przykład na połączeniu parkietu z kamieniem czy gresem. W łazience na wierzch stosujemy woski lub oleje, na zimno lub gorąco, naturalne lub syntetyki, trzeba dobrać odpowiedni materiał do danego drewna. Są to coraz bardziej popularne materiały zamiast lakierów, w szczególności na drewno egzotyczne. Żeby dobrać odpowiedni lakier, trzeba jednak mieć bardzo duże doświadczenie.
Z drewnem jest podobnie jak z kamieniem, są to produkty naturalnego pochodzenia. Granit czy marmur z różnych kopalni to zupełnie różne materiały i należy zawsze podchodzić do nich indywidualnie. Ten sam gatunek drewna, ale pozyskany z różnych miejsc, może mieć zupełnie różne właściwości. Stanowczo rutyna jest tutaj nie wskazana.
Chciałem jeszcze przestrzec kolegów po fachu przed jednym niebezpieczeństwem. W czasie wykonywania jakichkolwiek prac parkieciarskich unikajcie stosowania silikonów, nawet w pomieszczeniu obok czy na innym piętrze. Nawet przypadkowo naniesiony na butach silikon na surowy parkiet może mieć katastrofalne skutki. Bezbarwny silikon jest niewidoczny, przy szlifowaniu mechanicznym rozgrzewa się, roztapia i roznosi po całej powierzchni podłogi. Rozgrzany wnika w drewno i uniemożliwia prawidłowe pokrycie lakierem. Jest praktycznie nie do usunięcia. Jedyne wyjście to wymiana całej podłogi.
Bardzo cenna uwaga, dziękujemy. A wracając do tematu, zbliżamy się do końca roboty.
Tak, zabezpieczenie powierzchni. Gruntujemy odpowiednim olejem. Nanosimy go w takiej ilości, jaką przyjmuje drewno. Potem woskujemy. Woski parkieciarskie mają różne kolory, więc można wykazać się inwencją. Trzeba pamiętać, że wosk wcieramy cienkimi warstwami przy pomocy tamponu. Na woskowanej podłodze łatwiej jest naprawić różne uszkodzenia wynikające z eksploatacji niż na lakierowanej. Po kilku latach użytkowania woskowana podłoga wygląda ciekawiej niż nowa, i na pewno dużo lepiej niż lakierowana.
Co chciałbyś powiedzieć na koniec?
Chciałbym jeszcze powtórzyć, że jeśli próbujecie nowych technologii i nie ma pod ręką nauczyciela, nie porywajcie się na duże powierzchnie, lepiej popróbować na małej.
To może zacząć u teściowej?
To może jednak skończymy ten wywiad?
Podsumujmy w takim razie tą myśl: Najczęściej uczymy się na własnych błędach, a to niestety, czasami bardzo boli. Dużo lepiej jest uczyć się na cudzych błędach. I do tego właśnie służy nasza gazeta. Czytajcie „GLAZURNIKA”.
No właśnie. „Nasze umiejętności to suma naszych doświadczeń”. Jest nas dużo w PZP. Jeśli możemy nawzajem dzielić się swoją wiedzą, będzie to z korzyścią dla wszystkich.
Dziękuję za ciekawą rozmowę
Rozmawiał Paweł Królikowski
|