Coraz częściej w naszej pracy spotykamy się z ogrzewaniem podłogowym. Temat ten traktowany jest troszkę po macoszemu. Jeżeli wykona je firma, która specjalizuje się w tego rodzaju pracach, czyli profesjonaliści, wtedy najczęściej jest ok. Nieraz zdarza się jednak, że wykonać ogrzewanie podłogowe przychodzi pan hydraulik „złota rączka”, który potrafi prawie wszystko, a jak dobrze wiemy - prawie robi wielką różnicę. Rozłoży taki pan rurki, zakryje to wszystko jastrychem i po temacie. Nic nie widać, więc nie ma problemu.
Problem jednak zostaje i to poważny, wadliwie wykonana podłogówka jest przysłowiowym „wrzodem”; na… (tu takie małe niedomówienie). Dla glazurnika to kłopot związany z późniejszymi reklamacjami, więc utrata marki i kasy.
O czym trzeba pamiętać przed rozpoczęciem prac glazurniczych?
Sprawa podstawowa to wizualna ocena podłoża, czyli jak wykonane są dylatacje w jastrychu i na obrysie posadzki. Czy mamy jakieś pęknięcia w posadzce i w jaki sposób mogły powstać. Kolejne bardzo ważne zagadnienie to protokół grzewczy i pomiar wilgotności. Po wstępnej ocenie wizualnej sprawdzamy wypoziomowanie i płaszczyznę posadzki.
Jeśli stwierdzimy, że wszystko jest w porządku, możemy uznać pierwszy etap prac za zamknięty i dopiero wówczas przystępujemy do pierwszych prac glazurniczych.
Sprawa fundamentalna to przygotowanie podłoża, które zaczynamy od wycięcia taśmy brzegowej i niech ręka boska broni od usunięcia tej taśmy z posadzki. W przypadku, jeśli przed nami był jakiś „fachowiec” i to już zrobił, bierzemy odkurzacz i czyścimy miejsce gdzie była taśma z wszystkiego, co może blokować pracę posadzki i wtryskujemy w te miejsca piankę poliuretanową. Pianka spełni tu rolę blokady dla gruzu i innych paprochów, które mogą tam wpaść i narobić bałaganu.
Kiedy i ten etap jest już za nami, to możemy wreszcie przystąpić do standardowej pracy glazurnika.
A więc odkurzacz w łapkę i rozpoczynamy od dokładnego odkurzenia posadzki, następnie gruntujemy całość powierzchni, w celu wyrównania chłonności podłoża, a potem już tylko wesoła twórczość glazurnika.
Jeśli jednak przy oględzinach wizualnych posadzki wykryjemy nierówności podłoża, musimy je bezwzględnie usunąć przed rozpoczęciem klejenia płytek. Pójście na skróty i wyrównanie ich klejem dopiero w trakcie klejenia, z pewnością przysporzy nam problemów po pewnym czasie. Bardzo ważny jest oczywiście sam klej, którego będziemy używać. Bez względu na to, od jakiego producenta pochodzi, należy dokładnie przeczytać kartę techniczną kleju, czy nadaje się on na ogrzewanie podłogowe.
Rozmierzamy posadzkę z uwzględnieniem dylatacji. Jest to bardzo ważne, gdyż dylatacja rozdziela pola grzewcze, które „pracują” niezależnie. Tu należy zaznaczyć jeden istotny szczegół, wszystkie prace należy wykonywać przy WYŁĄCZONYM ogrzewaniu podłogowym.
Po wszystkich przebojach z posadzką, które już za nami, bierzemy głęboki wdech i… mamy z górki.
Zaczynamy kleić płytki i znowu musimy pamiętać o małym drobiazgu. Prawda, że trzeba mieć pamięć do tych płytek? A tak poważnie, przy układaniu płytek należy zwracać szczególną uwagę na wypełnienie klejem 100% powierzchni pod płytką. Jeśli o tym zapomnimy, to efekt będzie mało przyjemny dla inwestora. Będzie pan inwestor zadowolony z pięknej posadzki w domku, ale zmarznie bidulek strasznie w nóżki, przeklnie bogu ducha winnego hydraulika, zbankrutuje przez rachunki za ogrzewanie i będzie się musiał dogrzewać „dżemikiem”. Koledzy z portalu wiedzą, co to dżemik. Po spożyciu owego specyfiku nastąpi olśnienie, niech ja złapię glazurnika, to mu… rachunki za opał dam do płacenia.
To taki mały żart, a na poważnie, jeśli pod płytką będzie powietrze, to uzyskamy efekt odwrotny do zamierzonego, stracimy dużą część sprawności grzewczej posadzki.
Na koniec jeszcze kilka słów podsumowania.
• Zawsze należy przygotować podłoże przed klejeniem płytek.
• Wszystkie prace należy wykonać przy wyłączonym ogrzewaniu.
• Stosować wyłącznie chemię zalecaną do ogrzewania podłogowego.
• KLEIĆ PŁYTKI JAK NA TARASIE, aby uniknąć konieczności ucieczki przed hydraulikiem i inwestorem.
Zwinąć kasę na koniec pracy, machnąć parę fotek i umieścić w galerii na portalu. A na koniec lekarstwo na rozsychające się posadzki - PARAPETÓWA.
Bardzo ładnie opisane są prace na ogrzewaniu podłogowym lecz jest małe - ale-
to dotyczy małej łazienki . A nie wspomniałeś nic o dylatacjach w salonie np. ponad 100 m2
lecz to chyba mała tajemnica mistrza. Pozdrawiam Waldi.
dobre a jak trzeba wyrownać podloże i sa to rożnice do 2 centymetrów to jak to sie ma do póżniejszego grzania chodzi mi o te dodatkowe 2 cm cieppło ma do pokonania "gróbszą droge"
a to ciepło co nie przejdzie jak będzie grubiej kit wciskacie panie rachunek nie wzrośnie jak coś dłużej się nagrzewa to i stygnie atak to spoko artykuł
W jednej rzeczy nie mogę sie zgodzić.Dlaczego glazurnik ma ponosić konsekwencje brakoróbstwa tzw."złotej rączki"Wiadomo klijeńci wybierają najtańszych.Wszyscy mówią że wszystko jest zrobione zgodnie z instrukcją ale efekt wychodzi inny.W/g mnie każdy z nas powinien od klijenta a nawet od wykonawcy podłogówki żądać potwierdzenia zgodności wykonania przez niego prac.Jest to nasz gwarant ku temu aby w razie czego nie wylądować w sądzie.Jesteśmy na za biedni.
Nie rozumiem dlaczego mam obcinać taśmę brzegową na początku (chyba że jest szersza od standartowej 6 mm ) obcinam ją na końcu po zafugowaniu a przed cokołami oczywiście , mam wtedy pewność ż podczas klejenia i fugowania między posadzkę nie dostał się klej itp. Pozdrawiam
Przy okazji rozważań na temat układania płytek na posadzce z ogrzewaniem podłogowym zapytam o jedną rzecz:
Co robicie panowie fachowcy z dylatacją nie w tym miejscu co nam (płytkarzom) pasuje?